TOMASZ ADAMEK: CHCĘ RYWALA, KTÓRY NIE UCIEKA, TYLKO WALCZY

Dodano: 13 czerwca 2014 05:41
TOMASZ ADAMEK: CHCĘ RYWALA, KTÓRY NIE UCIEKA, TYLKO WALCZY
Jarosław Drozd, Informacja własna
Obraz własny

Jeszcze niedawno Tomasz Adamek walczył na scenie politycznej. Bez powodzenia, bo nie dostał się do Europarlamentu. Teraz znowu myśli o boksie. Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych i pretendent w trzeciej zapowiada na łamach „Przeglądu Sportowego”, że wróci na ring 18 października w Polsce.

- Podobno rozpoczęły się już poważne rozmowy na temat pana walki rewanżowej z Chrisem Arreolą. To prawda?
Tomasz Adamek: Wiem o walce w Polsce, ale nie mogę wiele powiedzieć. Chodzi o 18 października i galę Polsatu. Dostałem ofertę występu w pojedynku wieczoru, ale o Arreoli nie było mowy.

- Gala Polsatu odbędzie się w Łodzi?
TA: Tak słyszałem. Chodzi o stworzenie dobrego widowiska, o to, żeby ludzie chcieli je obejrzeć. Chciałbym mieć za rywala kogoś, kto nie ucieka, tylko walczy

- Ucieka pan od nazwisk, a Arreola wydaje się naprawdę dobrym pomysłem.
TA: Dla mnie to obojętne. Chcę tylko dać ludziom dobry show, coś, o czym będą pamiętali i wspominali przez długi czas.

- Inny kandydat, o którym słyszałem, to Ray Austin, dawny rywal Andrzeja Gołoty.
TA: Ale ja naprawdę nie mam nic do powiedzenia na temat ewentualnych przeciwników, bo nic o tym nie wiem. Mam tylko informację o zainteresowaniu Polsatu.

- Była też wiadomość, że mógłby pan walczyć z Davidem Haye`em.
TA: Też o tym czytałem. Na pewno to byłoby wielkie widowisko. W Anglii mieszka mnóstwo Polaków, więc pewnie przyszłoby mnóstwo ludzi, także moich kibiców, ale nie było takiej oferty, więc nie ma o czym teraz rozmawiać. W tej chwili data mojego powrotu to 18 października – na to się nastawiam. W połowie sierpnia przyleciałbym do Polski i tutaj się przygotowywał.

- Zdążył pan już ochłonąć po politycznej przygodzie?
TA: A po czym tu ochłonąć? Dużo podróżowałem, przede wszystkim po Śląsku i zobaczyłem, jak dużo jest biedy, jak wiele ludzie mają problemów. To było duże przeżycie i dzisiaj już wiem, jak jest w Polsce. To nie Warszawa czy Kraków z dużymi inwestycjami. Ludzie żyją skromnie, w biedzie.

- Polityka okazała się bardziej brutalną dziedziną niż sport?
TA: A dlaczego? Nie byłem z żadnego układu, byłem tylko człowiekiem sportu, który chce pomóc. Startowałem do Europarlamentu z listy Solidarnej Polski, choć nie jestem członkiem partii.

- Dzisiaj jeden z liderów Solidarnej Polski, Jacek Kurski, nie wypowiada się o panu zbyt pochlebnie, choć w trakcie kampanii było inaczej.
TA: Jacek Kurski szuka kozła ofiarnego, choć odpowiedzialność spoczywa na nic. Przez pięć lat narobił wokół siebie wrzasku w różnych tematach, a polityk musi być jak sportowiec – czysty. Wtedy ludzie mogą ci zaufać. Jemu się to nie udało, skoro dostałem więcej głosów niż on… A przecież nie miałem reklam w telewizji, żadnych billboardów, tylko rozmawiałem z ludźmi. Niczego nie żałuję, niczego, co powiedziałem. Mówiłem prawdę, każdy, kto mnie zna, wie, że nie kłamię. Nie wiem, czy wrócę do polityki, teraz chcę walczyć.

- Ile jeszcze?
TA: Jeżeli będę wygrywał, zostanę w boksie. W innym przypadku może się okazać, że już nie powinienem wchodzić do ringu. Na razie czuję się świetnie. Odpocząłem, zregenerowałem się, biegam, wszystko jest w porządku. Będę gotowy na występ 18 października w Polsce.

Rozmawiał: Kamil Wolnicki, przegladsportowy.pl

Więcej informacji: Tomasz Adamek
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp